[*] - po prostu.
I ciężko sobie wmówić, że życie jest próbą
Że ktoś ułożył ten plan precyzyjnie
Kiedy odchodzą szybko ci, którzy żyli tak niewinnie
Co boli? to, że musisz tkwić bezczynnie
Faktów niewoli w wiecznym memento mori
Wyrzucam smutek, zostawiam pamięć o nich
Twarze z przeszłości, duchy, których nie chcę wygonić
Twarze z przeszłości spacerują po mej głowie
twarze, o których nie chcę i nie umiem zapomnieć
Niektórych spraw nigdy już nie będę mógł zmienić
z nie wszystkimi byliśmy do końca rozliczeni
Za mało odwagi by czasem wprost coś powiedzieć
ale ambicja brała górę by zostawić to dla siebie
A dziś za późno, nie umiem tak głośno krzyczeć
żebyście tam gdzie jesteście mogli mnie usłyszeć
Co prawda wspomnień nikt nie może mi odebrać
ale i tak boli, że nie możecie być tu i teraz
i chodzić ze mną razem po krętych losu ścieżkach
pocieszać po porażkach, cieszyć po zwycięstwach
Razem tak wiele choć obiektywnie prawie wcale
ale piękna była każda chwila spędzona razem
Tysiąc osób wyjedzie, tysiąc osób nie wróci
Tysiąc osób ma sposób, ty nie musisz nic mówić
Pomyśl o wczoraj, dziś, jutro może nie być nic
I niech twoje serce pęka jeśli nie pamiętasz ich
Zaciśnij dłoń, podnieś skroń dla tych kilku chwil
które są jak jeden dom, jedna myśl, jeden rytm
ty, spójrz w oczy matce albo wróć do wspomnień
jedna miłość to coś więcej niż cokolwiek
Wiem jak było, pamiętam chwile nie sny
a to czym żyję to doświadczenie nie łzy
spal fotografie jeśli mówisz prawdę
pamiętaj pamięć odbiera kłamcom Bóg za karę
Zabiera ludzi i twarze by nas nauczyć
że śmierć chodzi z życiem w parze
Nie muszę widzieć ich twarzy na zdjęciach, żeby pamiętać
Myślę o nich i o tym, że nie zdążyłem się odezwać
Przez okno patrzę w gwiazdy, nad miastem wisi wszechświat
podobno gdzieś tam jest lepsze miejsce niż Ziemia (podobno)
Jeśli to prawda, wzrasta prawdopodobieństwo
że dzieli nas czas, nie odległość
Choć dzisiaj nic na pewno, otwieram okno, oczy zamyka senność
Smutek z dymem wylewam z płuca na zewnątrz
Znów widzę ich twarze, jakby byli wciąż tu
Brak mi słów, każdego z nas osądzi ten sam Bóg
Każdy błądzi tutaj wśród dróg decyzji
każdy chce dążyć do precyzji
zapominając gdzie jest cel
Nikt i nic nigdy nie zmieni tego jak jest
Wiesz? nic, nikt nie przewinie czasu wstecz
Widzę ich twarze pośród porozrzucanych zdjęć
Nie patrzę na nie, w sobie zostawię żywą pamięć
Eldo ft. Hi Fi-Banda
zycie to jedno wielkie klamstwo
"Nie kłamstwa, lecz prawda zabija nadzieję. Jerzy Andrzejewski "
Co tu duzo mowic. Ludzka istota jest tak zaprogramowana, ze ma glowna wade. Klamstwo. Madrze powiedziane, ze 'wszyscy klamia' bez wyjatku. Czasem to jest nie uniknione, klamiemy przy drobnostkach, by kogos nie urazic, klamiemy by uniknac konsekwencji wlasnych czynow. Wykorzystujemy bezsilnosc i niewiedze innych osob dla wlasnych i cudzych korzysci. Najgorsze jest gdy robimy to z premedytacja nie zwazajac na cudze uczucia. To juz mozna skategoriowac pod podlosc. Nieśtety wiem z autopsji, ze szczerosc do bolu jest momentami rowniez okruna. Znam wiele osob, ktore twierdza, ze nawet najgorsza i najbrutalniejsza prawda jest lepsza od klamstwa. Wcale tak nie jest bo w glebi duszy ludzie wola byc oszukiwani. Miejmy nadzieje, ze to wszystko dojdzie do posrodkowania i ani jedno ani drugie nie bedzie sprawiac bolu. I tego wszystkim zycze. Szczerze? Nawet i sobie.
PS. Chyba drugi wlasciciel bloga nie zbyt czesto tu zaglada. Szkoda.
"Przemija tylko to, co jest kłamliwe. Dla prawdy śmierć nie istnieje.Aleksander Hercen "
Lynee
skomentuj (0)Przepraszam
Z tego miejsca, chcialabym przeprosic jedna z najwazniejszych osob w moim zyciu, Kjuu, to co ostatnio wydarzylo sie, boli i rani mnie codziennie, mam na mysli fakt czegos co sie psuje, [ nazwijmy rzeczy po imieniu, tak jest prosciej ], tak silne relacje zepsuly sie, a ja nie mam na tyle sil, zeby to naprawic. Boje sie, ze juz nieodwracalnie Cie stracilam. Potracilam wiekszosc najwazniejszych dla mnie osob i teraz dostrzegam tego konsekwencje. Nie mam juz sil, na walke, na bitwe o szczescie. Mowilam kiedys, ze ono nalezy sie kazdemu bez wyjatku i tylko w naszych rekach jest to, czy bedziemy starac sie je pielegnowac i utrzymywac, czy stracimy, nawet juz przy starcie. Staralam sie, walczylam, ponownie sie staralam i znow walczylam, wykonczyla mnie ta bitwa z losem, z fatum, ktore chyba tego chcialo, kolejny raz poddalam sie, aczkolwiek teraz jest inaczej, czuje zaskakujaco dziwny spokoj, a zarazem tak niewyobrazalna pustke, ktorej nie jestem w stanie opisac. Moze mieliscie racje, mowiac, ze sie nie nadaje, do milosci, do przyjazni, do zycia. Ale probowalam udowodnic wam, ze tak nie jest, oklamywalam siebie przez tyle lat, nie majac pojecia co bedzie pozniej, teraz juz wiem. Nic nie bedzie, moja egzystencja prysnie jak banka mydlana. Nie powiem, ze nikt tego niezauwazy, bo zauwazy na pewno, chociaz tyle w zyciu osiagnelam, ze wiem, ze masa ludzi dostrzerze moj kres, szkoda tylko, ze nie na dlugo. Boje sie tylko, ze to bedzie strasznie krotkotrwaly proces i nikt ani nic tego nie zmieni. Mam nadzieje, ze osoby ktore stracily ze mna kontakt, sa z tego powodu szczesliwe, ze nie maja na glowie juz niektorych spraw i zdarzen, nie meczy ich to. Nie prosze o to byscie probowali od nowa, prosze tylko o zastanowienie, czy jest lepiej teraz, czy wtedy gdy bylam z dnia na dzien. Zostawiam to paru osobom do myslenia. A na koniec chcialabym tylko powiedziec, ze strasznie zaluje, zaluje tak wielu nieodwracalnych rzeczy, tak bardzo za nie przepraszam , moze zechcecie mi je kiedys wybaczyc, na to licze i o nic wiecej nie prosze, co wiecej, bardzo tesknie za innymi rzeczami ktore mialy miejsce, ktore rowniez sie nie powtorza. Jeszcze raz przepraszam
Lynee
skomentuj (0)Powrót na stare śmieci czy nowy początek?
Tak tak i to ja to piszę w co pewnie nie wierzycie. Ania wręcz chce mnie chyba zadręczyć żebym wkońcu napisał jakąś notkę, więc zabieram się za to póki się tego nie spodziewa. Niech to będzie dla niej taka mała "niespodziewajka". Z ciężkim sercem (a może i nie?) przyznaję się do grzechu zaniedbania naszego małego wyrzutka zwanego scripta-manent.
Od jakiegoś czasu nie mam na nic czasu, może wam się to wydawać dziwne, bo niby co może mieć na głowie dwudziestolatek, a jednak ma i to dość sporo. Powoli wracam do swojego starego trybu życia. Próbując je trochę urozmaicić, zrobiłem to do tego stopnia, że średnio w tygodniu mam może dwie lub trzy godziny wolnego czasu. Niektórzy z was wiedzą, że zawsze byłem fanatykiem dźwięku. Wpadło mi dzięki temu trochę zajęć do grafiku. A to gra na gitarze, a to znowu chill-out'owe produkcje. Mówiąc krótko niezłe pożeracze czasu. Wyobraźcie sobie to, wracam ze szkoły o godzinie szesnastej czy tam siedemnastej, zabieram się za te dwie rzeczy, nim się zorientuję jest godzina druga w nocy, więc do spania. Tak schodzi mi cały tydzień. W weekendy pracuję, więc w sumie i w nie, nie mam czasu na żadne awangardowe zajęcia. Dlatego też macie krótki powód dlaczego scripta wieje teraz pustkami. Spróbuję trochę zreorganizować swój plan dnia i powrócić do tego, co uwielbiam, do pisania.
I na tym zakończę to bezsensowne tłumaczenie się. Ania i tak mnie pewno zabije, ale co tam, ucieknę. :D
Przechodzę więc do prawdziwego tematu dzisiejszej notki.
Może już kiedyś go poruszałem, może nie. Nie wiem, nie pamiętam, jednak mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Zacznę może od tego, że nie uważam to za coś co powinno wywołać jakieś głębsze przemyślenia, będzie to dość prostolinijna sprawa, dotycząca chyba każdego z nas.
Nie wiem kiedy to się stało, nie jestem w stanie określić przedziału czasowego. Z dnia na dzień stawałem się kimś, a raczej czymś, czego w życiu nie chciałbym poznać. Bez serca, bez marzeń, bez duszy. "Zimnokrwisty drań dbający tylko i wyłącznie o własny tyłek." Takimi słowami zostałem ostatnio potraktowany. Szczerze dopiero wtedy zauważyłem co ja do cholery wyprawiam. Niby wszystko było wporządku, tak mi się tylko wydawało. Zamroziłem w sobie człowieka, czas go rozgrzać, napędzik koła zębate odpowiedzialne za człowieczeństwo. Mimo wszelkich prób bliskich mi osób, nic się nie zmieniało, a jeśli już to tylko na gorsze. Potrzebowałem porządnego kopa w tyłek, żeby zorientować się w tym co się wkoło mnie wyprawia. A co to było? To już szczegół. Może zacytuję słowa pewnej piosenki, powinny one wyjaśnić wszystko, co mam w tej chwili na myśli.
"I don't give my heart to no one cause I don't wanna waste my time.
I tried to love this loneliness to slip out of this lonesome hole."
Teraz już wiecie?
Byłem wystraszony, przerażony bliskością innych osób. Dlatego też zwiałem w pseudo szczęśliwy świat wypełniony po brzegi nie mającymi najmniejszego sensu sprawami. A teraz? Teraz także się boję... Boję się tego, że nie uda mi się utrzymać na nowej ścieżce. Życzcie mi powodzenia. Mam nadzieję, że ktoś z was, czytając to co tutaj nabazgrałem, rozejrzy się wkoło siebie i postawi sobie pytanie. "Czy tak jest dobrze?"
Kjuu
.
„Nawet gdybyś dał człowiekowi wszystkie wspaniałości świata, nic mu to nie pomoże, jeśli nie ma przyjaciela, któremu mógłby o tym powiedzieć.” - Catharina E. Goethe
Zaczniemy od „ potrzeby kontaktów międzyludzkich i syndromie zamykania się w sobie „ Kontakty międzyludzkie, co to w ogóle oznacza? Tłumacząc na chłopski rozum, to relacje pomiędzy ludźmi, w bliższym czy też dalszym otoczeniu. Miłość i nienawiść stanowią tu fundament. Ogólnie uczucia są ich podstawą. To, jakie chcemy uzyskać kontakty, czy zniechęcić, czy też rozbudować znajomość, zależy od nas samych, ile w to damy siebie, bądź też ile nie będziemy chcieli dać. Wiadomo, że bez zaangażowania drugiej osoby, nie pójdzie po naszej myśli, aczkolwiek naprawdę warto próbować. Bo jak mówi temat, posiadamy wewnętrzną potrzebę. To one kształtują nasz światopogląd, nasze zdanie na różnorakie tematy, jak również, o dziwo, nasz charakter, bo czym byśmy byli, gdyby nie ludzie? Sądzę, że nikim. Niestety są te minusy, trzeba uważać na znajomości, bo są też takie, które nas zmieniają, ale bardzo negatywnie. Otóż zmiany są potrzebne, ale nie wtedy kiedy robimy coś wbrew sobie, a niedaj Boże, tylko po to by podtrzymać jakiś kontakt, bo ta osoba sądzę, jest niewarta tych zmian. Jasne, że są jakieś wyjątki, ale tak już jest „ wyjątek potwierdza regułę „
Syndrom „ krewetki „ jest powszechnie znany i stosowany. Nie ma tu żadnego podziału, na wiek, na umiejętności, nawet na płeć, bo wbrew pozorom faceci są też skonstruowani jako te żyjątka, które popadają w stan smutku i przygnębienia. Jak to nasz wszechwiedzący „ fejs „ powiedział : „ „ W pełni się z tym zgadzam, nie wiem, czy to przez to, że ludzie mają coraz to większe potrzeby i oczekują od życia więcej i więcej, czy też przez to, że świat zamienia się w jedno ciągłe pasmo nieszczęść z przeplatanką drobnych szczęśliwych chwil. Myślę, że to zależy od mentalności ludzi, od tego w jaki sposób żyją, jak radzą sobie z problemami i nieprzywiązywaniem się do rzeczy materialnych. System wartości jest również bardzo ważny. My sobie go wytyczamy i sami zdajemy sobie sprawę w jakim stopniu mamy go przestrzegać. Altruizm kontra egoizm. Sztuką jest zachować dystans i znaleźć się po środku, bo trudno jest być jednym bądź drugim, trudno jest się też do tego przyzwyczaić, by nie odbiło się to na nas, a jeszcze trudniej jest wyjść z obranego do tej pory postawy życiowej. " Altruizm jest egoizmem słabych " , „Egoizm zawiera się w żądaniu, by ktoś żył zgodnie z twoimi upodobaniami, żył dla twojej próżności, dla twojego zysku i twojej przyjemności. „ Nie sądzicie, że warto znaleźć ten środek ? Zostawiam wam te wszystkie przemyślenia i sądzę, że z takim bagażem zapożyczonych tematów, uda mi się częściej je wzbudzać.
Lynee
skomentuj (1)Male & Female = Friendship?
" Między mężczyzną, a kobietą przyjaźń nie jest możliwa. Namiętność, wrogość, uwielbienie, miłość - tak, lecz nie przyjaźń. "
Oscar Wilde
Cytat podrzuciła mi nasza kochana Ania, w tej samej chwili trafił we mnie, niczym piorun w najwyższy punkt, temat na dzisiejszą notkę.
Przyjaźń pomiędzy płciami, tak to o niej będę dzisiaj pisał, niektórzy ludzie w nią wierzą, większość jednak zaprzecza jej istnieniu, dlaczego tak jest? Cóż, ja na to pytanie odpowiedzieć nie potrafię, a nawet jeśl bym potrafił, to i tak tej odpowiedzi bym nikomu nie użyczył. Tylko wy sami możecie dojść do tego czy w nią wierzycie, czy też nie. Chciałbym się skupić na innej części tego cytatu. Powiedzcie mi moi mili czy przyjaźń musi kolidować z namiętnością, uwielbieniem czy miłością?
Kolejne pytanie na które usłyszę mnóstwo różnych wypowiedzi.
Moim zdaniem wcale nie musi tak być, chociaż wiem że przyjaźń może się posypać wraz z rozpadkiem związku to wcale nie musi. Zbyt często jednak tak się dzieje, dlatego boimy się podjąć kolejnych kroków by tą przyjaźń rozwinąć. Ja zaryzykuję i mam szczerą nadzieję(tak, tak, wiem, że nadzieja matką głupców), że druga strona także spróbuje się w to zaangażować i nie podda się na pierwszej górze lodowej jaką napotkamy na swojej drodze. A w razie niepowodzenia, dalej pozostanie dla mnie osobą bliską memu sercu, jako przyjaciółka i tak na zawsze.
Kjuu
Zmiany
" Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej. " Paulo Coelho
Hm, zastanawiając się, co mogłoby być tematem przewodnim dzisiejszej notki, doszłam do wniosku, że to zmiany są bardzo istotne w naszym życiu. Wszystko się zmienia. Ludzie się zmieniają, czasy się zmieniają, nawet kontakty międzyludzkie ulegają zmianie. Nie wiem, czy to wszystko ma jakiś określony sens, ale myślę, że bez zmian w życie wtoczyłaby nam się monotonność. Monotonność, która nie zostałaby już zwrócona do swojej autentycznej postawy. Wiadomo, że każda sytuacja ma swoje minusy. Ta również też ma. Nie zawsze zmienia się to, co byśmy chcieli. Aczkolwiek nikt nie jest w stanie zapanować nad fatum. Przeznaczenie to jedna z najbardziej okrutnych rzeczy, która idzie w parze z ludzką egzystencją. Trzeba na to patrzeć z innej perspektywy. By nasze życie ulegało pozytywnej zmianie, trzeba przejść przez tą jakże negatywną. A sztuką jest, doceniać owe zmiany i nie odchodzić, gdy one następują.
A ja, dedykuję tą notkę, osobie, która na pewno zaraz to przeczyta i doskonale będzie wiedzieć, dlaczego ona powstała
Lynee
